środa, 31 maja 2017

What brings me joy #13

Najwyższy czas uaktualnić serię what brings me joy - grzechem byłoby dłużej ukrywać przed Wami tak fajne rzeczy!


1. Perfum w wersji podróżnej

Od dłuższego czasu 'czaję się' na Travalo, pewnie z czasem wpadnie w moje ręce. Aktualnie mam jednak alternatywę w postaci mini wersji ulubionego zapachu (w moim przypadku Chloe), którą dorwałam w Sephorze. Nie przepadam za dużymi torebkami, a co za tym idzie - rzadko kiedy mam miejsce na duży flakon - zresztą, z moim szczęściem, pewnie szybko wonna ciecz znalazłaby się poza buteleczką, na przykład na chodniku, wśród odłamków szkła. 

2. CosmeticScan

Czyli aplikacja umożliwiająca analizę składu kosmetyków na podstawie kodu kreskowego - w przeciągu kilku sekund dostajemy informację o tym, jakie potencjalne alergeny, substancje komodogenne, substancje potencjalnie szkodliwe, substancje podejrzane o właściwości rakotwórcze, substancje niewskazane dla kobiet w ciąży lub substancje zakazane w Unii Europejskiej posiada skanowany przez nas kosmetyk. Wiadomość o tej aplikacji dotarła do mnie pocztą pantoflową i od tej pory już wiele razy z niej korzystałam. Ostatnio weszłam do Rossmanna po balsam do ciała - trochę się przeraziłam, bo praktycznie w każdym balsamie było po kilkanaście potencjalnych alergenów, a nawet substancji podejrzanych o właściwości rakotwórcze.


3. Bawełniana torba

Nawiązując do punktu pierwszego, a konkretniej - do tego, że nie przepadam za dużymi torebkami - zdarzają się chwile, kiedy potrzebuję więcej miejsca - na przykład idąc na uczelnię, na którą zabieram zeszyt formatu B5, wodę, czasami termos z kawą i inne rzeczy, które pozwalają mi przeżyć przez kilka godzin - przezorny zawsze ubezpieczony! W tym celu używam bawełnianej torby, która świetnie sprawdza się także podczas zakupów - wiecie, nigdy nie wiadomo, kiedy będziecie musiały odwiedzić sklep spożywczy i kupić kilogram bananów ;). To takie mobilne miejsce dodatkowe - jeśli jest potrzebne - wyciągacie torbę, jeśli nie, składacie w kosteczkę i chowacie do torebki - zajmuje mniej miejsca niż portfel.


Podzielcie się w komentarzach Waszymi najnowszymi odkryciami!

6 komentarzy:

  1. Ciekawy post. Niedawno też odkryłam w sephora moje ulubione perfumy w wersji podróżnej. Od kilku lat regularnie używam aplikacji cosdna, która służy mi do sprawdzania składu kosmetyków. Zawsze w torebce mam szmacianą torbę na zakupy, poza tym ostatnio zauważyłam, że coraz więcej sklepów oferuje w sprzedaży tego typu torby - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wygląda na to, że działamy podobnie! ;) Pozdrawiam i życzę miłego dnia :*

      Usuń
  2. Cosmetic Scan mój ulubieniec wśród aplikacji kosmetycznych idealnie sprawdza ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. moje nowe odkrycie to Sole Bocheńskei do kąpieli. Pachną obłędnie i delikatnie nawilżaja skórę

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tą aplikacją to różnie bywa... czasem źle oznacza niektóre składniki, lub podaje nieaktualne składy

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka świetna aplikacja , chętnie wypróbuję , bo nie miałam z nią jeszcze styczności ! :D
    pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń