niedziela, 26 lutego 2017

Jak odmienić makijaż za pomocą jednego kosmetyku? Historia szminki.

Jeśli jesteście kobietami, to raczej nie zaskoczę Was tym, że makijaże dzienny i wieczorowy przeważnie różnią się od siebie. Ten pierwszy jest delikatniejszy, lżejszy, nie rzuca się w oczy, raczej nie spotkamy się tu z feerią barw. W wieczorowej wersji nierzadko stosuje się cięższe podkłady, które wytrzymają całonocną imprezę, na powiece tworzy się kolorowe dzieło sztuki, a i usta nie pozostają nienaruszone. Nie zawsze jednak mamy wystarczająco dużo czasu, by nałożyć nowy makijaż przed wieczornym wyjściem. Na szczęście istnieje jeden kosmetyk, który potrafi całkowicie zmienić jego charakter.


Mowa, oczywiście, o szmince. Usta pomalowane na intensywny kolor sprawią, że całość nabierze zupełnie innego wyrazu.
Moim faworytem na wieczór jest czerwień - krwista, strażacka lub ta wpadająca w brąz.

A czy zastanawiałyście się kiedyś, jaka jest historia szminki?

Wbrew pozorom, wcale nie jest to wynalazek dzisiejszych czasów. Już w starożytnej Mezopotamii kobiety używały sproszkowanych kamieni szlachetnych, by barwić swoje usta. Kleopatra używała szminki pozyskiwanej z mrówek i żuków. Egipcjanki malowały swoje usta na fioletowo mieszanką jodu i bromu. Niestety, okazała się ona trująca nie tylko dla nich, ale również dla ich kochanków, stąd hasło "pocałunek śmierci". Polki również radziły sobie, jak mogły - w średniowieczu , by nadać wargom koloru, używały krwi węża. Oprócz efektu wizualnego, miało to na celu zamaskowanie nieprzyjemnego zapachu z ust. W epoce Odrodzenia, królowa Elżbieta I Tudor spopularyzowała szminkę wykonaną na bazie wosku pszczelego i czerwonych barwników. Wraz z upływem czasu, szminka przechodziła ewolucję. Dwie ostatnie dekady XIX wieku, a dokładniej rok 1883, zaobfitowały w wynalazek w postaci pałeczki do nakładania szminki (która w tamtych czasach zawinięta była w bibułkę). Szminka w opakowaniu, jakie znamy dzisiaj (tuba z mechanizmem przekręcania dolnej części), to wynalazek z 1923 roku. Poprzedzało ją opakowanie o cylindrycznym kształcie z lewarkiem, który należało przesunąć paznokciem, by wysunąć kosmetyk. 
Nasz rodak, Maksymilian Faktorowicz (znany bardziej jako Max Factor) przyczynił się do popularyzacji tego kosmetyku, a także wprowadził innowację w postaci błyszczyka do ust (rok 1930).

Kolorowe usta były inspiracją dla wielu artystów. Salvador Dali, zainspirowany ustami aktorki Mae West, stworzył kanapę w ich kształcie. Andy Warhol powielał ślad ust pomalowanych szminką. 

źródło: pinterest.com

A jakie są Wasze ulubione kolory szminek na wieczór/na dzień?

5 komentarzy:

  1. Nie wyobrażam sobie życia bez szminek. W dzień zazwyczaj używam lekkiego błyszczyka, nude lub leciutki róż...ale nocą nie mam ograniczeń. Mocne magentowe róże, ciemne fiolety, czerwienie i pomarańcze. Wszystkie kobiety powinny malować usta !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłączam się, malować usta drogie Panie! ;)

      Usuń
  2. Czerwień jest cudowna, ale jestem z nią bardzo ostrożna i muszę mieć na nią nastrój: często mam sporo zaczerwienień na skórze, ale ona bardzo je podkreśla :c Na co dzień używam różowych, zgaszonych matów, albo jakiś półtransparentnych pomadek, które bardziej przypominają balsam :) Ewentualnie mojego fioletu, ale zwykle nie chce mi się rano bawić w dokładne rysowanie ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiolet u innych mi się podoba, ale sama jakoś się w nim nie czuję :(

      Usuń
  3. Czerwona szminka zdecydowanie towarzyszy mi codziennie. Bez niej czuję się nie do końca ubrana :D W sezonie letnim czerwień zamieniam na kolor fuksjowy :D Niekoniecznie tylko wieczorem :D Dziewczyny nie bójcie się mocnych szminek!! :D

    Pozdrawiam :D
    Jagoda z mrsblueberry3.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń