Nie doceniamy miejsca, w którym mieszkamy. Związek między miejscem zamieszkania a szczęściem.

Z moich obserwacji wynika, że ludzie dzielą się na: lokalnych patriotów i osoby, dla których bardziej zielono jest tam, gdzie ich nie ma.


Pierwszą grupę charakteryzuje to, że są bardzo oddani miejscu, w którym mieszkają. Interesują się jego historią, są na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami, biorą udział w lokalnych atrakcjach. Czasem, w skrajnych przypadkach, są wrogo nastawieni do wszystkich innych miejsc. W końcu nigdzie indziej nie jest tak fantastycznie jak u nich ;)

Grupa osób po przeciwnej stronie medalu to ludzie, którzy z błyskiem w oku patrzą na zdjęcia przedstawiające osoby odpoczywające w Central Parku, ale wzdrygają się na myśl, że mogliby urządzić sobie piknik w parku oddalonym na kilometr od ich domu. Wydaje mi się, że to zjawisko częściej pojawia się w mniejszych miastach (choć może się mylę). Być może ze względu na mniejszą anonimowość i strach przed oceną. 

Miejsce, w którym mieszkamy w pewien sposób determinuje naszą codzienność - sprawia, że mamy dostęp do takich, a nie innych rozrywek, że na pobliskim targu warzywa sprzedaje taka, a nie inna pani, że otaczają nas takie, a nie inne budynki. 

A jaki jest związek miejsca zamieszkania ze szczęściem? 
Biorąc pod uwagę to, że miejsce zamieszkania ma duży wpływ na naszą codzienność, a szczęście to w dużej mierze to, w jaki sposób przeżywamy zwykłe środy i poniedziałki, to korelacja ta jest dość istotna.

Robert Emmons, profesor psychologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis, wraz z zespołem przeprowadził badania, z których wynika, że ludzie odczuwający wdzięczność są szczęśliwsi od pozostałych osób. Badani podzieleni byli na trzy grupy. Zadaniem jednej z nich było pomyślenie o miłych rzeczach, które wydarzyły się w ciągu ostatniego tygodnia i wypisanie pięciu, za które są wdzięczni lub za które chcieliby podziękować. Odpowiedzi były różne, na przykład: za to, że się obudzili rano, za Rolling Stones'ów, za przyjaciół.
Druga grupa musiała wymienić kłopoty/trudności, które pojawiły się na ich drodze. Trzecia z grup - rzeczy, które miały na nich wpływ.
Badania trwały dziesięć tygodni. Wyniki wskazują na silny związek pomiędzy odczuwaną wdzięcznością a subiektywnym postrzeganiem własnego życia jako szczęśliwe.

To badanie pokazuje, jak bardzo codzienna wdzięczność wpływa na poczucie szczęścia. Może zatem warto spojrzeć trochę inaczej na miejsce, w którym mieszkamy i zamiast narzekać na nudę, być wdzięcznym za spokój? Zamiast krytykować architekturę, być wdzięcznym za pobliskie lasy? Może warto sprawdzić, jakie miejscowe atrakcje mamy do wyboru i, tak dla urozmaicenia, z nich skorzystać? 

Komentarze

  1. Świetny wpis :) czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Dużo zależy od naszego nastawienia i umiejętności dostrzegania tego, co dobre. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chodzi o moje miejsce zamieszkania to uważam że jest po prostu idealne. Wszystko mam tak na prawdę w zasięgu ręki i wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć żeby znaleźć jakąś dobrą rozrywkę bez względu na to jaka jest w tym momencie pora roku. Nie jestem też jakoś specjalnie przywiązana do tego miejsca. Ale zawsze lepiej widzieć pozytywne niż negatywne strony sytuacji bo nasze nastawienie ma naprawdę ogromny wpływ na wszystko.
    Pozdrawiam ekstra-introwertyczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że na to czy czujemy się szczęśliwi wpływa wiele czynników. Miejsce gdzie mieszkamy jest ważne i dobrze jest być zadowolonym. Ja mieszkam w dużym mieście i dobrze mi tam, ale od czasu do czasu mam ochotę na chwilę zmiany i wiejskiego spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - czynników wpływających na subiektywne poczucie szczęścia jest dużo. Ja opisałam tylko jeden z nich. :)

      Usuń
  5. Nie zawsze, niestety mamy możliwość zmiany miejsca zamieszkania od razu. Ale absolutnie zgadzam się, że to gdzie i jak mieszkamy w ogromnym stopniu determinuje to, jak się czujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami wystarczy zmienić... punkt widzenia/podejście :)

      Usuń
  6. Ja jestem po zmianie o jakieś 600 km i o tyle jestem szczęśliwsza. Między mazurskimi jeziorami a Bałtykiem jest po prostu pięknie! Szczególnie latem. Czasem warto postawić na inną kartę. A wydawało mi się to takie nierealne...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m