wtorek, 21 czerwca 2016

Jak kupować taniej? 3 sprawdzone metody

Rzadko kupuję coś w pierwotnej cenie. Tutaj być może Was zaskoczę, ale... nie, nie czekam na wyprzedaże. Zawsze lubiłam wszelkiego rodzaju łamigłówki, zagadki, o grach strategicznych lub typu 'escape' nie wspominając ;). Zakupy traktuję jak swego rodzaju wyzwanie logistyczno-matematyczne.

Wiecie już, że nie mówię tu o wyprzedażach. Nie kupuję również u niezaufanych źródeł, które oferują produkty 70% tańsze (jakoś nie wierzę w ich autentyczność).

Jak zatem zdobyłam samozwańczy tytuł specjalisty ds. zakupów w cenach niższych, niż wyjściowe?
Dziś zdradzę Wam kilka moich sposobów.



1) Kupuj on-line


Kilka dni temu zdecydowałam się na zakup pewnej książki. Chciałam wstąpić po pracy do księgarni, ale, oczywiście, wcześniej sprawdziłam, czy w danej lokalizacji, ten tytuł jest dostępny. Był. Ale wcale nie wybrałam się tego dnia do sklepu, by dokonać zakupu.
Dlaczego? Dlatego, że zamawiając przez Internet (z dostawą do wskazanej księgarni) zapłaciłam około 25% mniej (przy wartości tej książki było to mniej więcej 10 zł).
Kupuję sporo książek. Tym samym, kilka egzemplarzy w ciągu roku, jest, tak naprawdę, gratis :)

Kilka przykładowych pozycji:
Haruki Murakami - Przygoda z owcą (tutaj pisałam o kilku książkach Murakamiego)



2) Kupuj u producenta... lub nie

Często jest tak, że dany produkt jest tańszy u producenta niż u jego partnera (wiadomo, musi nałożyć marżę, aby zarobić). Ale, o dziwo, nie zawsze.
Najłatwiej będzie mi to przedstawić na przykładzie.
Młode, polskie marki, sprzedając swój towar on-line, nierzadko pobierają dodatkowe opłaty za przesyłkę.
Tym samym, za t-shirt kosztujący 149 zł, kupowany na stronie producenta, po doliczeniu kosztu wysyłki w wysokości 14 zł, zapłacimy 163 zł.
Ten sam t-shirt, na platformie showroom, kosztuje również 149 zł. Ale nie ma dodatkowych kosztów dostawy. Dodatkowo - zapisując się do newslettera otrzymujemy kod -20zł, który możemy wykorzystać podczas zakupów powyżej 149 zł.
Zatem, uwzględniając darmową dostawę oraz kod rabatowy, za w/w t-shirt zapłacimy 129 zł, zamiast 163 zł. A tak czy siak, wyśle go do nas producent.



3) Zapisz się do newslettera


Newsletter w większości przypadków tożsamy jest z uzyskaniem kodu rabatowego.
Zalando = -40zł na zakupy powyżej 200 zł
Answear = -50 zł na zakupy powyżej 200 zł

Załóżmy, że upatrzyłaś na zalando coś, co kosztuje 160 zł. Super! Dobierz coś w kwocie 40 zł (np. basicowy t-shirt lub majtki - tego nigdy za wiele ;)). Już? Ok, przechodząc do koszyka, użyj kodu rabatowego. Dzięki temu zapłacisz tyle, ile zamierzałaś (160zł), ale zamiast jednej rzeczy, będziesz miała dwie - i to świadomie wybrane.
Ps. wykorzystując ten "trik", staraj się nie dobierać czegoś na siłę, ale raczej postaw na coś, co rzeczywiście jest Ci potrzebne i wiesz, że będzie eksploatowane - np. wspomniany wyżej basicowy t-shirt lub zestaw skarpetek.

A Wy macie jakieś zakupowe tajemnice? :)

12 komentarzy:

  1. Świetne rady! Nawet o tym nie pomyślałam, jedynie do newstellera się zapisuję w każdym sklepie, który mnie interesuję ;)
    Pozdrawiam
    Zapraszam do mnie http://podobiektywemkaroliny.blogspot.com/
    PS: Obserwuję, liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy newsletter i kilka maili :D Ewentualnie karty członkowstwa, zawsze się nabiją jakieś punkty, ewentualnie czasem zorganizują zniżki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki zawsze kupuję na bonito.pl. Odkryłam tą stronę, robiąc zakupy w taniej księgarni, która znajdowała się obok punktu odbioru książek bonito. Oczywiście w taniej książce trudno było o nowości, zaopatrzam się tam zawsze przed wyjazdem na wakacje, bo łatwo tam znaleźć dobre powieści w wydaniach kieszonkowych za grosze. Wracając jednak do bonito. Byłam w szoku, gdy odkryłam, że książki potrafią kosztować do 15zł mniej niż w Empiku! Tak jak Ty kupuję ich dużo, więc cena musi być korzystna, a punkt odbioru mam pod pracą, zamówienie dociera w ciągu jednego dnia <3. Świetny myk z tymi Newsletterami, o tym jakoś nigdy nie pomyślałam. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dziękuję za informację! Myślę, że jako książko-pochłaniacz, na pewno zajrzę na bonito :D

      Usuń
    2. Ja polecam nieprzeczytane.pl :) ostatnio za książkę która np w empiku kosztuje 40 zł zapłaciłam 22 :)

      Usuń
    3. Ja polecam nieprzeczytane.pl :) ostatnio za książkę która np w empiku kosztuje 40 zł zapłaciłam 22 :)

      Usuń
  4. Wow, ten tekst bardzo mnie zdziwił. Spodziewałem się czegoś gorszego. Tekst mimo że krótki, przekazuje dużo informacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że udało mi się Ciebie pozytywnie zaskoczyć! :)

      Usuń
  5. Niby oczywiste, a jednak dopiero jak ktoś to przedstawi, to człowiek pomyśli;))
    Pozdrawiam - Lavender LVR z escursione.blog.pl - 7 wysp, wiele historii

    OdpowiedzUsuń
  6. Do Twojej listy dodałabym jeszcze korzystanie z kodów rabatowych, ostatnio kupowałam meble ze zniżkami http://alerabat.com/kody-promocyjne/black-red-white

    OdpowiedzUsuń