czwartek, 9 czerwca 2016

5 zasad, które sprawią, że będziesz dokonywać mądrych wyborów na zakupach

Na początek wizualizacja: ubrania wysypują się z szafy, portfel świeci pustkami, a Ty nie masz się w co ubrać.

Żyjemy w świecie, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki - pod nosem mamy galerie handlowe, a sklepy internetowe wyrastają jak grzyby po deszczu.
Wystawy krzyczą do nas "Kup mnie!", "Wyprzedaż", "Okazja!", "-70%", "3 w cenie 2!". A my poddajemy się tej manipulacji i tracimy pieniądze na coś, czego wcale nie potrzebujemy.
Często tylko dlatego, że było tanie. Albo dlatego, że ta trzecia rzecz była za złotówkę. Zawsze znajdzie się jakieś usprawiedliwienie.



Ostatnio byłam świadkiem zabawnej sytuacji - dwie kobiety, obładowane torbami z sieciówek, rozmawiały o swoich łowach.:

- Wiesz, ta zielona bluzka, którą kupiłam, jest naprawdę świetna. Włożę ją do tych czarnych rurek, które też dzisiaj kupiłam.
- A jeszcze jakąś sukienkę kupiłaś, nie?
- Aaa, no tak! Faktycznie.
- I znowu oszczędzanie nie wyszło!
- Wiesz, już sobie wymyśliłam, co powiem mężowi. Jak zapyta, czy mam nową bluzkę, to powiem mu, że to już stara i że on w ogóle nie zauważa, w jakich ubraniach chodzę. Sukienki na razie mu nie pokażę. Powiem, że kupiłam spodnie. Wiesz, żeby nie było, że poszłam na zakupy i nic nie kupiłam. 

Myślę, że ta Pani nie jest odosobniona w szukaniu usprawiedliwień dla swoich nowych nabytków. Kupiła sukienkę, o której zapomniała już po wyjściu ze sklepu. Wnioskuję, że nie był to zbyt przemyślany wybór.
Dziś chciałabym podzielić się z Wami kilkoma sprawdzonymi metodami, które pozwalają mi ograniczyć niepotrzebne wydatki i kupować tylko te rzeczy, z których później jestem naprawdę zadowolona. No i dylematy pt. "nie mam się w co ubrać" towarzyszą mi o wiele rzadziej.

1) Bądź wybredna.
Szukaj ubrań lepszej jakości, które posłużą Ci dłużej, a noszenie ich będzie przyjemnością. Zanim wybierzesz się do sklepu, zaplanuj sobie wygląd wymarzonego ubrania.
Chcesz kupić białą koszulę? Świetnie, taki element odzieży przyda się każdej kobiecie.
Zwizualizuj sobie, jak taka rzecz ma wyglądać. Niech to będzie jak najbardziej szczegółowy opis. Na przykład:

- biała koszula
- zapinana na guziki
- dwie kieszonki z przodu
- wykonana z jedwabiu, wiskozy lub bawełny
- lużny krój
- tradycyjny kołnierzyk
- długie rękawy
- cena do 250 zł

I właśnie takiej koszuli szukaj. Nie zadowalaj się półśrodkami. Bo chyba nie chcesz wrócić do domu z dwoma koszulami i wyrzutami sumienia, że wydałaś pieniądze na coś, co nie wpisuje się w Twój gust? Nie wychodź z założenia, że koniecznie musisz kupić ją podczas pierwszego dnia poszukiwań. Jeśli nie znalazłaś tego, czego szukasz, wróć do domu i wybierz się na zakupy innego dnia, do innego miejsca.

2) Unikaj przechadzek po centrach handlowych.
Nudzi Ci się? Nie masz co ze sobą zrobić? Idź na rower, spotkaj się ze znajomymi, pograj w szachy, poczytaj książkę, idź do kina. Ale nie do centrum handlowego. Po co kusić los? Omijanie takich miejsc to jedna z najskuteczniejszych metod, jakie znam ;)

3) Odczekaj kilka dni.
Przeglądając sklepy internetowe, często łapię się na tym, że podoba mi się dziesięć różnych rzeczy. Zawsze jednak daję sobie kilka dni na podjęcie decyzji. Zapisuję strony z produktami, które zaparły mi dech w piersiach i zaglądam do nich następnego dnia. Okazuje się, że pięć z nich już mi się nie podoba. Następnego dnia dochodzę do wniosku, że rękawy w sukience oraz długość spódnicy również mi nie odpowiadają. I tak z dziesięciu rzeczy zostają trzy.
Uwierzcie mi, że warto przeczekać to pierwsze oszołomienie i decyzję podjąć racjonalnie.

4) Mniej znaczy więcej.
Kiedy przeprowadziłam się do innego miasta, oczywistym było dla mnie to, że nie wezmę ze sobą od razu wszystkich rzeczy. Było tego zdecydowanie za dużo. Przemyślałam sprawę i zabrałam ze sobą tylko to, co uważałam za najkonieczniejsze.
Wszystkie moje ubrania zmieściły się praktycznie na jednym stojaku/wieszaku. I wiecie co Wam powiem? Zawsze miałam co na siebie włożyć, bez względu na okazję. Czułam się dobrze w tym, co mam na sobie i nie wyglądałam codziennie tak samo ;).
Z czasem przetransportowałam więcej ubrań. I zaczął się galimatias. Przede wszystkim - szafa przestała być już tak przejrzysta, co skutkowało tym, że zwykle brałam to, co jest na wierzchu. Ponadto - przez to, że ilość ubrań się praktycznie podwoiła, miejsca na jedną sztukę odzieży przypadło mniej, co zaskutkowało tym, że były one wymięte.
No i, niestety, jak bumerang, wróciła kwestia tego, że... nie mam się w co ubrać. Wydaje mi się, że to głównie w wyniku tego, że:

a) możliwości jest zbyt dużo
b) nie widziałam dokładnie zawartości szafy

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że ten natłok ubrań ma tak negatywny wpływ na ubraniową sferę mojego życia, postanowiłam przejrzeć garderobę i pozbyć się tego, co:

a) nie jest spójne z moim stylem
b) nie pasuje do innych rzeczy
c) nie jest przeze mnie noszone od dłuższego czasu
d) jest wątpliwej jakości
e) znajduje się w szafie tylko z sentymentu

Po tych porządkach mam sporo rzeczy, które czekają na sfotografowanie i późniejszą sprzedaż (na vinted). Rzecz jasna - dla ubrań z podpunktu d) nie będę szukać nowego właściciela. :)


5) Wishlista.
Czyli lista życzeń. Dzięki stworzeniu listy produktów, które chciałybyśmy mieć w posiadaniu, łatwiej uniknąć kompulsywnego kupowania. Zwłaszcza, jeśli nasz wymarzony produkt jest dość kosztowny. Każdy nieplanowany wydatek oddala nas od celu. Na mojej wishliście znajdują się dokładnie wyselekcjonowane produkty. Żaden z nich nie znalazł się tam pod wpływem impulsu :)


A Wy macie swoją wishlistę? Jeśli tak - co się na niej znajduje?

PS. Powyższe zasady można zastosować nie tylko w kwestii ubrań, rzecz jasna ;)

9 komentarzy:

  1. Oj pomogłaś nam bardzo ! :) Ten dialog na początku jest świetny :* Super post. Pozdrawiamy i ślemy buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha no właśnie - jeśli chodzi o ubrania jakoś sobie z tym radze, gorzej z kosmetykami... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Stworzenie takiej listy to super pomysł. Sama taką sporządziłam już jakiś czas temu. Pozwala zweryfikować co tak naprawdę jest mi potrzebne. Pozdawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy post. Wiele razy byłam świadkiem podobnych zachowań w galeriach handlowych i w pewnym sensie współczuję osobom borykającym się z problemem impulsywnych zakupów. Ostatnio byłam zmuszona wymienić na nowe kilka sztuk wchodzących w skład mojej Capsule Wardrobe i zanim udałam się na zakupy dokładnie przejrzałam oferty sklepów w internecie, wybrałam 2 sklepy i tylko do nich poszłam, aby przymierzyć konkretną rzecz. Kupiłam 1 rzecz, która spełnia wszystkie moje oczekiwania - materiał, kolor, fason - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, takich osób jest sporo. :( Też często robię tak, że przeglądam stronę internetową danego sklepu zanim do niego pójdę. Choć przeważnie kończy się na tym, że jeśli już zdecyduję się na zakup, to robię to przez Internet - nie lubię chodzić po centrach handlowych ;)

      Usuń
  5. Ja jestem bardzo wybredna, więc kupuję ubrania z rozwagą :) Ale rozmowa tych dwóch Pań mnie rozbawiła :)

    Kochana poklikałabyś w linki w najnowszym poście ?
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/06/porcja-nowosci-ze-sklepow-internetowych.html

    OdpowiedzUsuń
  6. oj, mądre wwybory na zakupach to ciężka sprawa :) http://lets-be-flawless.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sama siebie ograniczam i kontroluję, choć jestem bardzo konsekwentna, bo pieniądze zbieram na konkretny cel i tylko ode mnie zależy czy je roztrwonię czy nie. Oprócz tego, jedyne na co wydaję bez żadnego wyrzutu sumienia to podróże (nie jakieś mega drogie, najważniejsza jest dla mnie zawsze jakość do ceny, wolę gorszy pokój, ale więcej dni)To jest coś czego żaden ciuch nie zastąpi.

    A wracajac do zakupów to bardzo podoba mi się punkt:
    1) Bądź wybredna- to jest bardzo dobra rada
    i 3) Odczekaj kilka dni - tak robie, i mam tak samo, najpierw podoba mi sie wiele rzeczy, a po kilku dniach już niekoniecznie.
    Mniej znaczy wiecej - to prawda - im mamy więcej tym większy chaos powstaje.
    Punkt dwa tez spoko, ale ja akurat z tym nie mam problemu.

    Ogólnie bardzo lubię takie wpisy, dają do myślenia i zawsze coś wartościowego wnoszą do naszej "filozofii zakupowej", niestety w dzisiejszych czasach zwłaszcza kobiety maja z tym problem, bo naturalne u nas jest to, ze chcemy się podobać:).


    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń