what brings me joy #7

Seria "what brings me joy" jest na blogu już dość długo, dlatego myślę, że nie muszę tłumaczyć, o co chodzi :) Tych, którzy są ze mną od niedawna, zachęcam do przejrzenia poprzednich wpisów.

Nie lubię przedłużać, zatem przejdźmy do meritum. Poniżej update rzeczy, które umilają mi życie.

1) Odżywka do włosów Jantar
W momencie gdy zwątpiłam w to, że cokolwiek jest w stanie powstrzymać wypadanie włosów i faktycznie sprawić, że staną się bardziej gęste, w moje ręce wpadła odżywka Jantar z wyciągiem z bursztynu. Codziennie rano wcieram ją w skórę głowy. Pierwsze efekty zauważyłam już po 1,5 tygodnia stosowania. Jest bardzo wydajna. Włosy po jej użyciu absolutnie nie są tłuste - bez obaw. Konsystencja jest wodnista. Na plus przemawia to, że po jej użyciu, włosy są pięknie uniesione u nasady przez cały dzień.



2) Mood board
Nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile przyjemności sprawiło mi przyczepienie kilku obrazków do tablicy korkowej (IKEA, 20 PLN).
Kupiłam ją z zamiarem tworzenia listy zakupów domowych, ale szkoda mi było nie dodać kilku elementów, które stworzyłyby estetyczną całość cieszącą wzrok i pełniącą funkcję inspiracji.
Oczywiście, lista zakupów również się tam znajduje - swoją drogą, uważam, że to bardzo pomaga w życiu, kiedy ma się listę, na którą wpisuje się nazwy produktów, które się kończą. Łatwiej zapanować nad sobą w supermarkecie :D



3) Spędzanie czasu na zewnątrz
Mamy wiosnę - nie można temu zaprzeczyć, dlatego też staram się jak najwięcej czasu spędzać na dworze. Niekoniecznie w zatłoczonym centrum. Raczej na obrzeżach miasta, w parku. Mnogość pięknych miejsc jest fascynująca.


4) Portal pyszne.pl
Nie oszukujmy się - leń ma prawo dopaść każdego. Po całym tygodniu pracy i studiach w weekend, niekoniecznie mam ochotę sterczeć w kuchni i główkować nad tym, co przygotować na obiad. Wtedy z pomocą przychodzi mi Internet, a konkretniej portal pyszne.pl - menu z okolicznych restauracji na jedno klinięcie. Są chwile, kiedy ten XXI całkiem mi się podoba.

5)Blog mammamija.pl
Kiedy już jestem online, raczej nie przeglądam portali ze śmiesznymi obrazkami. Za to bardzo lubię bloga mammamija.pl. Wspaniałe fotografie, piękne miejsca... Od długiego czasu jestem zakochana w tej wirtualnej przestrzeni, która urządziła ta para fotografów.

6) Podkład L'oreal True Match
Znalazłam godną alternatywę dla duetu Revlonów, którym byłam wierna. True Match jest niesamowicie lekki, nakładając go na twarz, mam wrażenie, jakbym nakładała... obłoczek/chmurkę. Jest lekki, nie zatyka porów. Odrobinę ciemnieje na skórze, dlatego też należy wybierać jaśniejszy ton.


A co Wam sprawia przyjemność? :)


Komentarze

  1. Super post ! :) Podkład pierwsza klasa :* Pozdrawiamy i zapraszamy https://agssymi.blogspot.com/2016/04/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Spędzanie czasu na zewnątrz poza domem to jedna moich i MM ulubiona forma relaksu. Osobiście, kiedy tylko dni zaczynają stawać się dłuższe i jest cieplej adaptujemy balkon i tworzymy taki mały "mieszkaniowy" ogród :) - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kupiłam wczoraj na promocji w Rossmannie ten podkład Loreal i rzeczywiscie ma taka śmieszna konsystencje, jak obłoczek ;) hm.. moze w koncu kupilam taki kolor jaki powinnam miec a nie za jasny/za ciemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Obłoczek to śmieszne porównanie, ale chyba najlepsze w przypadku tego podkładu :D
    to trzymam kciuki, żeby dobrze się zgrał z Twoją karnacją!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m