czwartek, 21 stycznia 2016

what brings me joy #5

Jestem pod wrażeniem regularności, z jaką dodaję wpisy ostatnimi czasy. Dzisiaj kolejna porcja moich umilaczy :)

1. Tulipany - pewnie niejednokrotnie o nich wspominałam, ale naprawdę je lubię. Gdy bukiet tulipanów (albo chociaż kilka sztuk) zdobi biurko/stolik, wnętrze od razu jest bardziej przyjemne.



2. Moja pamięć jest dobra, ale... krótka :) Dlatego niejednokrotnie z opresji ratuje mnie kalendarz, w którym staram się na bieżąco zapisywać wszystkie uzgodnione terminy.


3. Czasem trzeba się po prostu odmóżdżyć. W takich momentach włączam w telefonie grę: Candy Crush.
Uwaga: wciąga!



4. Postanowiłam przetestować jakiś inny podkład niż te z Revlona. Tym sposobem w mojej kosmetyczce pojawiła się buteleczka Bourjois 123 Perfect Foundation, który zawiera trzy pigmenty, świetnie maskujce zaczerwienienia, cienie pod oczami i niedoskonałości. Dodatkowo świetnie matuje, nie potrzeba go utrwalać pudrem. Z obserwacji jednak muszę ostrzec, że może się nie sprawdzić przy suchej cerze. Prawdopodobnie podkreśli suche skórki.



5. Zima to okres, kiedy usta narażone są na pierzchnięcie i pęknięcie. Na szczęście jest Neutrogena z maliną nordycką, która długotrwale nawilża i chroni usta. Ostatnio mój numer jeden wśród pomadek ochronnych.


Jakie są Wasze najnowsze odkrycia? Jakaś płyta, książka, miejsce? 

12 komentarzy:

  1. świetny wpis :)
    obserwuje :P

    zapraszam: http://perfekcyjnie-niedoskonalaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za obserwację - mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  2. Osobiście bardzo nie lubię tulipanów, zwłaszcza żółtych, ale chwała Bogu mój luby o tym wie i nie przychodzi z nimi do mnie. Widzę, że nie tylko ja jestem miłośniczką pomadki od Neutrogeny. Cenę miewa kuriozalną, ale kupiłabym ją za dwa razy tyle, jest tego warta, tyle razy, co mi uratowała usta, to zliczyć się nie da. Co do odkryć, może nie mam takiego, ale jutro będzie u mnie recenzja pewnej książki, która obowiązkowo należy przeczytać i nie jest to żadna powieść.

    Pozdrawiam, Kat de Wolf.
    http://katdewolf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja natomiast nie przepadam za czerwonymi różami - są takie.. oczywiste. a neutrogenę dorwałam na promocji w rossmannie za 8,99 :D

      Usuń
    2. Tylko? Ja poczekam znowu na promocje produktów do ust, wtedy chyba zrobię sobie zapas, jeśli w ogóle pomadki się w to wliczają ;)

      Usuń
  3. O popatrz, kolejna wielbicielka tulipanów. Czyż nie jest tak, że ich obecność automatycznie zmienia aurę panującą w pomieszczeniu? Kocham, zwłaszcza w kolorku ze zdjęć. Co do podkładu Bourjois - mam ten sam, tylko w formie BB i faktycznie, podkreśla skórki, ale i tak jestem zadowolona. Mam nadzieję, że też będziesz :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z podkładu jestem zadowolona, ale muszę pod niego nakładać krem (co przy innych podkładach, jakie miałam kończyło się efektem strasznego świecenia się twarzy), bo inaczej w kilku miejscach byłby nieestetycznie widoczny :(

      Usuń
    2. Kiedyś nie kładłam kremu pod spód, teraz nie wyobrażam sobie, żeby tego nie robić - tak drastycznie zmieniła mi się skóra.

      Usuń
  4. Ja uwielbiam wszystkie kwiaty, czy to tulipany, czy róże, czy stokrotki :D Ach, kiedyś grałam nałogowo w Candy Crush, teraz zapomniałam już o tej grze - dla mnie na szczęście, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda candy cruch wciąga i to bardzo !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tulipany! Gra rzeczywiście jest bardzo wciągająca :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogólnie kiedy w pomieszczeniu są jakieś kwiaty, jest od razu przyjemniej :) Ja jednak nie mogę sobie na nie zbyt często pozwolić ze względu na kota, który wręcz uwielbia te kwiatki podgryzac :)

    OdpowiedzUsuń