Największe grzechy urodowe

Doznałam szoku, kiedy będąc na dość "elitarnej" imprezie, zauważyłam, że kobiety, od stóp do głów ubrane w markowe ubrania, z profesjonalnym makijażem, idealną fryzurą i paznokciami nie myją rąk po wyjściu z toalety. W pierwszym momencie pomyślałam, że może jest jakaś awaria - skądże - wszystko nie dość, że działało, to jeszcze było bardzo schludne, a mydło pachnące. Na 10 osób ponad połowa, po wyjściu z toalety, zamiast mycia rąk wybrała malowanie ust i poprawianie fryzury. No cóż, można i tak.
Kobiety często narzekają na problemy z cerą, włosami, paznokciami. A przy tym kładą się do łóżka w pełnym makijażu, tłuste włosy spryskują suchymi szamponami i lakierami, a naturalna płytka paznokcia od dłuższego czasu nie widziała światła dziennego.
To straszny paradoks - dbanie o siebie to nie tylko perfekcyjny makijaż, ale przede wszystkim higiena, która, mam wrażenie, schodzi na drugi plan.

Najczęstsze błędy/największe grzechy urodowe to przede wszystkim:

1. Niemycie pędzli i aplikatorów do makijażu.
Kosmetyki osadzające się na włosiu są siedliskiem bakterii. Nie czyszcząc akcesoriów narażamy naszą cerę na infekcje i zamiast podkreślić atuty makijażem, robimy sobie krzywdę. Regularne czyszczenie nie dość, że przedłuży użyteczność aplikatora, to jeszcze może okazać się zbawienne dla cery.
Do mycia m.in. pędzli nie potrzeba drogich specyfików - wystarczy zwykłe mydło - np. biały jeleń.


2. Spanie w makijażu.
Impreza nie jest dobrą wymówką dla kładzenia się spać w pełnym makijażu. W nocy skóra się regeneruje, nie odbierajmy jej tej możliwości. Demakijaż to zaledwie kilka minut pracy!


3. Używanie przeterminowanych kosmetyków.
Masz kosmetyczkę pełną skarbów? Świetnie, ale sprawdź koniecznie, czy nie są przeterminowane. Na pojemnikach przeważnie jest informacja o tym, jak długo kosmetyk jest zdatny do używania po otwarciu. Przeterminowany kosmetyk ma nieprzyjemny zapach, poza tym istnieje duże ryzyko infekcji, zwłaszcza w kwestii produktów do oczu.


4. Niewłaściwa eksploatacja kosmetyków.
Zostawianie odkręconego podkładu i wydłubywanie resztek z butelki za pomocą patyczka nie jest najmądrzejszym pomysłem. Kosmetyki po to mają zakrętki/wieczka, żeby ich używać, a nie po to, żeby je ignorować i czynić nasze upiększacze pożywką dla bakterii.


5. Zastąpienie tradycyjnego mycia włosów suchym szamponem.
Suche szampony są wspaniałe - sama posiadam jeden w swojej kolekcji. Ale nie wtedy, gdy myjemy głowę tylko na specjalne okazje, a w resztę dni stosujemy ich suchy odpowiednik. To dobre rozwiązanie na kryzysowe sytuacje. :)


Jakie największe grzechy urodowe Wy zauważyłyście u innych? A może same jakieś popełniacie?

Przy okazji zachęcam do przeczytania posta na temat minimalizmu kosmetycznego, który znajdziecie tutaj. 

Komentarze

  1. Nie rozumiem jak można nie myć rąk po skorzystaniu z toalety;/ może to nie grzech taki jak wymieniłaś powyżej, ale mnie odrzuca mocno obdrapany lakier na paznokciach, szczególnie czarny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam takie samo zdanie - dbanie o siebie to przede wszystkim dbanie o higienę osobistą :) Jeśli chodzi o mnie to nie lubię po prostu, gdy kobieta używa bardzo mocnych perfum w bardzo dużej ilości (nie wiem, czy to podlega kategorii grzechów urodowych, lecz jest to pierwsza rzecz, która mi przyszła na myśl :D).

    OdpowiedzUsuń
  3. Najważniejsze i najczęstsze błędy popełniane przez kobiety. Myślę, że ktoś kto dba o siebie nie ma problemu z przestrzeganiem jakże oczywistych zasad ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m