Cross-dressing, czyli wszystko nam wolno

Wszędzie uprasza się o tolerancję - nieróżnicowanie ze względu na religię czy kolor skóry. Od pewnego czasu panuje modowe BOOM zwane cross-dressingiem. Projektanci wypuszczają na wybieg modelki ubrane w męskie ubrania, a modeli w damskie. To znaczy - kiedyś damskie, teraz męskie. Kobiety w garniturach, mężczyźni w koszulach z fontaziem. W pewnych sytuacjach trudno odpowiedzieć na pytanie o płeć danej osoby.
Domy mody lansują pogląd, że moda nie ma płci. Że każdy może dobrze wyglądać w danym ubraniu. Cross-dressing polega na zakładaniu ubioru przynależącego do płci przeciwnej. To, co dzieje się na pokazach sugeruje, że spódnice czy sukienki przestają być monopolem kobiecej garderoby.



To, że kobiety czerpią z męskiej garderoby jest akceptowalne od dawna - kobieta w koszuli swojego faceta wygląda naprawdę nieźle. A co, jeśli role się odwrócą?
Męska moda w kobiecym wydaniu pojawia się nie tylko na pokazach wielkich projektantów, ale nawet w sieciówkach można dostrzec taki trend. Ostatnio, będąc w jednym z takich sklepów zwątpiłam, czy naprawdę jestem na dziale męskim. Obcisłe różowe sweterki, płaszcze o damskim kroju... No cóż.


Tolerancja tolerancją, równość równością, ale czy to znaczy, że wszyscy musimy wyglądać tak samo? A co z różnicami związanymi z budową ciała?
Co sądzicie o kierunku, w którym zmierza moda?

Komentarze

  1. Moda zmierza w bardzo złym kierunku, żeby nie powiedzieć tragicznym. Pamiętam, jak byłam małą jeszcze dziewczynką, kończyłam podstawówkę, wtedy żaden chłopak nie pomyślałby o założeniu takiej koszulki na ramiączka, która odsłania pół klaty, nie wiem jak to się dokładnie nazywa, później poszłam do liceum i coś się zaczęło zdrowo chrzanić, "podalskie" fryzury, rurki i obcisłe sweterki, bluzeczki w serek wyglądające, jak zdjęte z młodszej siostry. Zawsze hołdowałam zasadzie, że facet ma być facetem, a nie moją koleżanką. Cieszę się, że mój partner wyznaje tę samą zasadę, nie podwija sobie spodni nad kostki i nie planuje chodzić w tunikach, tylko w zwykłych spodniach i bluzie. Jak napisałaś, kobieta w męskich ubraniach, koszulach, bluzach, wygląda nieźle, a czasami nawet fenomenalnie, ale mężczyzna w sukience...nie, nie, nie i jeszcze raz nie. To nie przejdzie.

    Pozdrawiam, Kat de Wolf
    http://katdewolf.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cross-dressing to dla mnie trend zdecydowanie na nie. Jestem tolerancyjna, ale wszystko ma swoje granice. Są dla mnie rzeczy nie do pojęcia, bariery nie do przeskoczenia, i tak jest choćby z modą - sukienki są dla kobiet, bo podkreślają zaokrąglone biodra i piękne piersi. Koniec, kropka. Spodnie rurki? Ja wiem, że panowie też mogą mieć piękne nogi, ale częstotliwość, z jaką wpadają mi w oko geje sugeruje, że jakieś rozgraniczenie być powinno - skąd ja mam wiedzieć, czy warto się za to w ogóle brać, czy woli to to swoją własną płeć? Stop. Stop. Stop. Może wszystko kiedyś się zmieni, może za dwa pokolenia nic nie będzie dziwić, bo dziewczyny w męskich ubraniach są codziennością. Ja tam tego też nie pochwalam. Bo kobieta ma być kobieca, a mężczyzna męski. To tyle.

    Zapraszam do siebie i liczę na równie wnikliwe komentarze :) Ja z pewnością będę wpadać częściej, podoba mi się! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m