środa, 18 listopada 2015

moda uliczna - jesienne fotoinspiracje

Na początek chciałabym usprawiedliwić swoją nieobecność - wszystko to w wyniku przeprowadzki. Miałam w ostatnim czasie głowę przepełnioną pudłami, pakowaniem i skręcaniem mebli. Ale już wszystko jest na dobrej drodze, a dziś zjadłam pierwszy obiad w nowym mieszkanku ;)

Mam dziś dla Was coś, co myślę, że lubicie - dawkę fotoinspiracji. Tym razem pokusiłam się na skompletowanie ciekawych zdjęć przedstawiających modę uliczną, ale nie tylko. ;) 













Jak wygląda Wasza jesienna szafa?

środa, 11 listopada 2015

Dieta cud - szczupła sylwetka bez wyrzeczeń

Nigdy nie miałam problemów z utrzymaniem wagi, wręcz przeciwnie - od kiedy sięgam pamięcią, byłam szczupła. W gimnazjum, gdy jadłam zdecydowanie zbyt dużo batonów (głównie KitKatów), na moim brzuchu pojawiła się fałdka, ale szybko zniknęła. Często słyszałam pytania: co robisz, że tak wyglądasz? Moja odpowiedź zawsze brzmiała tak samo: nic. Ale po dokładnym przemyśleniu sprawy, doszłam do wniosku, że jednak nie takie nic. Nieświadomie wypracowałam rytuały, które nie wymagają ode mnie wyrzeczeń, nie są nieprzyjemne czy czasochłonne. Niczego sobie nie odmawiam, nie chodzę co drugi dzień na siłownię, a mimo to zachowuję szczupłą sylwetkę. Jakie są moje "sekrety"?




  • Jem niewielkie i zróżnicowane porcje.
Od zawsze byłam wybredna i to chyba mi pomogło. Gdy, jako dziecko, dostawałam obiad, który niekoniecznie lubiłam, starałam się trochę "podziubać", a resztę najczęściej zostawiałam. Z czasem mogłam decydować, co chcę jeść, bo nauczyłam się samodzielnie przygotowywać posiłki. Jadam często, ale w niewielkich ilościach. Lubię to, co jem, do niczego się nie zmuszam. Wolę zjeść dwa mniejsze, zróżnicowane posiłki, niż jeden obfity i monotonny.
Jem tyle, ile jestem w stanie przyswoić na dany moment. Nie najdam się "na zapas". Nie lubię łakomstwa i upychania w siebie jedzenia tylko dlatego, że akurat pojawiło się na stole. Idealnym przykładem są święta, kiedy ludzie traktują swoje żołądki jak śmietniki - wrzucają w nie tyle jedzenia, ile normalnie nie zjedliby w tydzień. A później leżą na kanapie i narzekają , że się źle czują. Jedzenie ma być przyjemnością, a nie powodem cierpienia.




  • Aktywność fizyczna
Tak jak wspomniałam we wstępie, nie uprawiam regularnie żadnego sportu. Latem jeżdżę trochę na rolkach, od czasu do czasu poćwiczę w domu aerobik, a na siłownię idę dwa razy w roku. Ale nadrabiam to chodzeniem.
Gdy byłam w liceum, codziennie rano szłam po koleżankę i razem przychodziłyśmy na lekcje. Nieważne, czy była zima, padał śnieg, deszcz czy świeciło słońce. Zawsze wtedy słuchałam muzyki i była to taka "chwila tylko dla mnie". Poza tym, ze względu na niedobór atrakcji w miejscowości, w której się wychowałam, byłam skazana na częste spacery. Teraz, kiedy mam samochód i mogę podjechać pod każde drzwi, nie robię tego. Wolę zostawić auto na większym parkingu i resztę trasy pokonać pieszo. Poruszam się bardzo szybko. Nie dość, że zwalczam cellulit to jeszcze mam szansę zobaczyć sytuacje, których nie mogłabym dostrzec zza szyby (i wpaść w kilka chodnikowych dziur).


Moja "cudowna dieta" to nic innego jak nawyki wyrobione z czasem. Rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, a nie są przykrymi wyrzeczeniami.
A jakie są Wasze "diety"? :)

PS. wczoraj po raz pierwszy usłyszałam piosenkę świąteczną w centrum handlowym. Pojawiają się też wystawy, z których krzyczą napisy " Merry Christmas" - też uważacie, że to jeszcze za wcześnie?

niedziela, 8 listopada 2015

jak zaoszczędzić rano trochę czasu?

Trudno Wam rano wyswobodzić się z objęć Morfeusza? Wasze relacje z łóżkiem są godne pozazdroszczenia - łączy Was bezinteresowna miłość? To świetnie! Podpowiem, jak zaoszczędzić rano trochę czasu i spędzić pod kołdrą kilka dodatkowych minut.



Po pierwsze: zaprzyjaźnij się z żelazkiem.
Znasz to uczucie, gdy wymyślisz sobie jakąś stylizację, a otwierając szafę ubrania wyglądają, jakby, mówiąc kolokwialnie, zostały wyjęte psu z gardła? Zapobiegnij temu i prasuj na bieżąco lub przynajmniej wieczorem wyprasuj ubrania na następny dzień. Nie wymaga to wielkiego wysiłku, a bardzo ułatwia sprawę.




Po drugie: zastanów się wieczorem, co masz do zrobienia następnego dnia i przygotuj wszystkie niezbędne elementy: od ubrań, przez dodatki po lunchbox. Nie dość, że rano będziesz mieć więcej czasu, to najprawdopodobniej w pracy/szkole/na uczelni zjesz coś lepszego niż kanapki z serem przygotowane na szybko. Polecam sprawdzić prognozę pogody, żeby uniknąć kontaktu najlepszych szpilek np. z błotem. ;)





Po trzecie: wypracuj rytuał.
O poranku nie musimy wykazywać się innowacyjnością i kreatywnością. Na to będzie przeznaczona reszta dnia.
Zaplanowanie działań i wypracowanie schematu znacznie usprawni szykowanie się, a auomatyzacja ruchów przyspieszy przygotowania do wyjścia z domu.
Warto przemyśleć uporządkowanie mieszkania, bo funkcjonowanie w chaosie jest bardziej czasochłonne. Utrzymanie porządku jest kwestią nawyku, a nie ogromnym wyzwaniem, które ma spędzać sen z powiek, więc tak do tego podchodźmy.




Żeby uprzyjemnić ten straszny moment, warto dodać jakiś miły akcent, na przykład w postaci włączenia radia. Co, jak nie muzyka, poprawi humor w mglisty poranek?
Ponadto: zrobić kubek kawy/ulubionej herbaty/kakao i zjeść lekkie śniadanie. Według dietetyków pierwszy posiłek powinno się zjeść do godziny od obudzenia.


PS. Jak pewnie zauważyliście, zmianie uległ szablon, ale też adres bloga - postanowiłam wykupić domenę i rozwijać bloga pod nową nazwą. Jak Wam się podoba ta zmiana?

niedziela, 1 listopada 2015