what brings me joy #3

Pierwszy tydzień pracy za mną, aktualnie zostałam rzucona na głęboką wodę, ale nie narzekam, bo lubię wyzwania. Nic tak nie motywuje mnie do działania jak wysoko postawiona poprzeczka.
Dziś kolejna część serii traktującej o tym, co sprawia, że się uśmiecham.

1. Koktajl owocowy, przygotowywany na jogurcie naturalnym. Ostatnio moim hitem jest połączenie malin, borówek i truskawek (niestety, pewien czas temu kupiłam ostatnie świeże, teraz pozostają już tylko mrożone). Banalne, ale przepyszne. Świetna opcja na drugie śniadanie.


2. Kawa. Nigdy nie byłam jakimś kawomaniakiem - piłam kawę, smakowała mi, ale zdecydowanie wolałam herbatę. Teraz, mimo że w ostatecznym rozrachunku herbata byłaby nadal na pierwszym miejscu, to po kawę sięgam częściej. Lubię mocną, czarną, klasyczną odsłonę. Rozpuszczalna kawa z mlekiem dla mnie nie zasługuje na miano kawy. Zdarzają mi się momenty, kiedy "chodzi za mną" kawa i nie spocznę, póki jej nie zaparzę! Chyba się starzeję..



3. Wino. Zwłaszcza czerwone albo różowe. Ogólnie nie przepadam za alkoholem, ale wino stanowi wyjątek. Moim faworytem jest wytrawne/półwytrawne. Nie znaczy to jednak, że codziennie chodzę nałupana :D



4. Naszyjnik. Rzadko noszę biżuterię, przeważnie ograniczam się do zegarka, ewentualnie wkręcanych kolczyków-perełek, raz na jakiś czas zaszaleję z czymś na szyi. Ostatnio drogą kupna nabyłam delikatny, srebrny naszyjnik, który jest tak uniwersalny, że praktycznie się z nim nie rozstaję.


5. Muzyka. Nic tak nie potrafi poprawić mi humoru jak muzyka. Uwielbiam wykorzystywać momenty, kiedy jadę pociągiem, na słuchanie ulubionych kawałków. Co najbardziej mnie pobudza? Oczywiście Santana - Smooth! Często tańczę przy tej piosence w domu i wyginam się jak świr przed lustrem ;)




Miłego i uśmiechniętego tygodnia! :)

zaobserwuj, by nie przegapić kolejnego posta.

Komentarze

  1. Taka wielka szkoda, że z dostępem do świeżych owoców będzie już tylko gorzej :c Właśnie między innymi za to uwielbiam lato - mogę do woli zajadać się malinami i innymi pysznościami.
    Za kawą nigdy specjalnie nie przepadałam. A jeśli już piję, to rozpuszczalną z mlekiem, czego Ty za kawę nie uważasz ^^ Wolę jednak herbatę, a kawą ratuję się w ostateczności lub kiedy mam na nią niesamowitą ochotę.
    Muzyka? Cholera, ostatnio bardzo rzadko jej słucham, prawie wcale tak właściwie, jeśli nie liczyć radia przy zmywaniu naczyń. Ponieważ październik zbliża się wielkimi krokami, będę musiała skompletować jakąś listę na podróże autobusem na uczelnię :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m