środa, 10 czerwca 2015

what brings me joy #1

Hej!

W przerwie między nauką a nauką, wpadłam na pomysł, by stworzyć serię postów pt. "what brings me joy", czyli, krótko mówiąc - opowiedzieć o rzeczach, które sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. A jest ich sporo. Co za tym idzie - jestem raczej pogodną osobą. No, chyba, że się zdenerwuję... :D

1. Kwiaty. Często śmieję się, że dla mnie rośliny dzielą się na trzy kategorie: kwiaty, drzewa i krzewy. I najbardziej lubię te pierwsze. Zarówno cięte, umieszczone w wazonie, jak i te doniczkowe, czy rosnące na ogrodzie.



2. Książki. Gdy tylko mam trochę czasu, staram się coś czytać. Aktualnie, pomiędzy książkami o tematyce psychologicznej (sesja <3), czytam biografię Audrey Hepburn napisaną przez jej syna. W kolejce czeka biografia Brigitte Bardot.


 3. Zakochałam się w zapachu Closer by Halle Berry. Jest zupełnie inny od tych, których używałam dotychczas. Nieco męski. Chodzę z nadgarstkiem przy nosie od kilku dni...



4. Bazgroły. Nie jestem jakoś specjalnie utalentowana, ale uwielbiam rysować. Nic konkretnego - jabłko, szklanka, oko, dziewczynka. Praktykuję zwłaszcza podczas wykładów na uczelni.


 5. Uwiecznianie ludzi, sytuacji i przedmiotów na fotografiach. Po pierwsze - to wspaniała pamiątka. Po drugie - kunszt. Od zawsze fascynowała mnie fotografia i już od najmłodszych lat podziwiałam rozwój wielu artystów. Po cichu planuję podszkolić się w tym zakresie.


Podoba Wam się pomysł na taką serię? 

9 komentarzy:

  1. Fajny pomysł na post :) Ja jak czepię się jakiegoś takiego 'innego' zapachu to pryskam się nim dopóki się nie skończy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł na serię jak najbardziej się podoba :) Kwiaty bardzo lubię, ale mój kot także bardzo je lubi, ma wręcz bzika na ich punkcie, dlatego w moim domu kwiatków nie ma, nie licząc bambusa, którego dostałam na urodziny i który dziwnym trafem kota nie zainteresował :D Jednakże kiedy ja albo mama dostaniemy kwiaty, trzeba je po prostu chować lub umieszczać w takim miejscu, gdzie kot nie doskoczy ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, w następnym poście z tej serii wrzucę chyba "komentarze od Jaspis" <3

      Usuń
  3. Noooo w końcu jakiś blog, w którym można poczytać same pozytywy, a nie ciągłe narzekanie, jak to bywa na większości blogów :/
    Super pomysł z tym postem :) Widać, że mega pozytywna z Ciebie dziewczyna :)

    Biografię Audrey Hepburn sama koniecznie muszę przeczytać, słyszałam same superlatywy o niej :)

    miłej nauki :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
  4. Nice Inspirations

    FOLLOW my Blog!!! Maybe we can follow each other!!!
    http://rimanerenellamemoria.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny pomysł na post :) .. kwiaty również przynoszą uśmiech na mojej twarzy ... :) ożywiają bardzo pomieszczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten Polaroid jest piękny :) A biografie Audrey Hepburn i Brigitte Bardot też chętnie bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń