wtorek, 23 czerwca 2015

stripes

Po lecie z poprzedniego posta nie ma już śladu. Zbyt szybko zaczęłam chwalić? ;)
Dziś po pracy wybrałam się do biblioteki. W drodze powrotnej zaczęło lać, więc szłam nie widząc praktycznie nic. Bez parasola, oczywiście. Chyba pora wpakować się pod kocyk i trochę ugrzać.
Sandały kupione z okazji upałów nie miały zbyt wielu okazji, by zaistnieć. No ale są też plusy takiej szaro-burej pogody. Z pewnością mniej rozprasza i dekoncentruje podczas nauki. W związku z tym, można powiedzieć, że jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Sesja na studiach niestacjonarnych dłuży się niemiłosiernie. Jeszcze trzy tygodnie. Całe 21 dni niewysypiania się, przemęczania wzroku i picia kawy wieczorami (choć mam takie ciśnienie, że nawet bardzo mocna kawa niewiele mi pomaga). Właśnie z tego powodu taka tu ostatnio cisza. Ale mam ambitny plan, żeby nadrobić wszelkie zaległości! Już planuję kolejny post.




xoxo




7 komentarzy:

  1. Fajna stylizacja :) Na pewno te trzy tygodnie szybko Ci miną ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Minie tak szybko, że zanim się obejrzysz będzie po wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna zieleń tej spódniczki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sesja zdecydowanie nie sprzyja blogowaniu, ja sama zamilkłam na ten czas, na szczęście w piątek pisałam ostatni egzamin i teraz niecierpliwie czekam na wyniki :)
    Pogoda rzeczywiście się popsuła. CO prawda w ostatnie dni były prawdziwe upały i wczoraj nawet udało mi się poopalać, a kiedy już dziś spoglądam za okno, to widzę niebo zasnute chmurami. Niedobrze :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ladna spodniczka :)

    OdpowiedzUsuń