wtorek, 23 czerwca 2015

stripes

Po lecie z poprzedniego posta nie ma już śladu. Zbyt szybko zaczęłam chwalić? ;)
Dziś po pracy wybrałam się do biblioteki. W drodze powrotnej zaczęło lać, więc szłam nie widząc praktycznie nic. Bez parasola, oczywiście. Chyba pora wpakować się pod kocyk i trochę ugrzać.
Sandały kupione z okazji upałów nie miały zbyt wielu okazji, by zaistnieć. No ale są też plusy takiej szaro-burej pogody. Z pewnością mniej rozprasza i dekoncentruje podczas nauki. W związku z tym, można powiedzieć, że jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Sesja na studiach niestacjonarnych dłuży się niemiłosiernie. Jeszcze trzy tygodnie. Całe 21 dni niewysypiania się, przemęczania wzroku i picia kawy wieczorami (choć mam takie ciśnienie, że nawet bardzo mocna kawa niewiele mi pomaga). Właśnie z tego powodu taka tu ostatnio cisza. Ale mam ambitny plan, żeby nadrobić wszelkie zaległości! Już planuję kolejny post.




xoxo




środa, 10 czerwca 2015

what brings me joy #1

Hej!

W przerwie między nauką a nauką, wpadłam na pomysł, by stworzyć serię postów pt. "what brings me joy", czyli, krótko mówiąc - opowiedzieć o rzeczach, które sprawiają, że na mojej twarzy pojawia się uśmiech. A jest ich sporo. Co za tym idzie - jestem raczej pogodną osobą. No, chyba, że się zdenerwuję... :D

1. Kwiaty. Często śmieję się, że dla mnie rośliny dzielą się na trzy kategorie: kwiaty, drzewa i krzewy. I najbardziej lubię te pierwsze. Zarówno cięte, umieszczone w wazonie, jak i te doniczkowe, czy rosnące na ogrodzie.



2. Książki. Gdy tylko mam trochę czasu, staram się coś czytać. Aktualnie, pomiędzy książkami o tematyce psychologicznej (sesja <3), czytam biografię Audrey Hepburn napisaną przez jej syna. W kolejce czeka biografia Brigitte Bardot.


 3. Zakochałam się w zapachu Closer by Halle Berry. Jest zupełnie inny od tych, których używałam dotychczas. Nieco męski. Chodzę z nadgarstkiem przy nosie od kilku dni...



4. Bazgroły. Nie jestem jakoś specjalnie utalentowana, ale uwielbiam rysować. Nic konkretnego - jabłko, szklanka, oko, dziewczynka. Praktykuję zwłaszcza podczas wykładów na uczelni.


 5. Uwiecznianie ludzi, sytuacji i przedmiotów na fotografiach. Po pierwsze - to wspaniała pamiątka. Po drugie - kunszt. Od zawsze fascynowała mnie fotografia i już od najmłodszych lat podziwiałam rozwój wielu artystów. Po cichu planuję podszkolić się w tym zakresie.


Podoba Wam się pomysł na taką serię? 

wtorek, 2 czerwca 2015

przysłowiowy kop w tyłek

Godzina 6:50. Dzwoni budzik.

Wyłączasz go i już wiesz, że to będzie zły dzień. Znany schemat, prawda?
Wcale nie musi tak być. Jestem ogromną optymistką i wierzę w moc mądrości ludowej głoszącej, iż "każdy jest kowalem własnego losu".
Zatem weź życie w swoje ręce i napisz scenariusz, który Cię usatysfakcjonuje.
Z odpowiednią dawką determinacji, otwarcia się na świat i zmiany sposobu myślenia - to jest możliwe.

Na początku chciałabym zauważyć, że nic się nie zmieni, jeśli nie włożymy w to wysiłku.
Kiepsko zarabiasz? Twoja umęczona mina i wieczne niezadowolenie nie przybliżą Cię do awansu. Jeśli chcesz coś osiągnąć - działaj!
Porozmawiaj z szefem na temat wynagrodzenia. Pokaż, że jesteś wartościowym pracownikiem - zaangażuj się w jakiś projekt. Odważ się i rozważ zmianę pracy - brzmi strasznie, ale nie pozwólmy na to, by strach decydował za nas.
Nie podejmując ryzyka - nie rozwijamy się. A człowiek, który się nie rozwija, nie ma celu i sensu życia z pewnością nie jest osobą spełnioną. To właśnie posiadanie celu sprawia, że nasze nastawienie jest bardziej pozytywne, jesteśmy zmotywowani, obce jest nam poczucie marazmu i bezsensu, a co za tym idzie - jesteśmy szczęśliwsi.
Każdy chciałby czuć się potrzebny, doceniony, ważny, pewny siebie. Ale jak to zrobić? Z chęcią podzielę się z Wami moim mottem życiowym, które brzmi: rób to, co kochasz. Dodatkowo proponuję słowo "stagnacja" zastąpić słowem "działanie", zmienić tryb z pasywnego na aktywny i nie bać się marzeń.


Sprawdźcie, co się stanie. (króliczki mówią, że będzie dobrze!)