wtorek, 12 maja 2015

keep smiling

Jeśli miałabym dać uniwersalną radę wszystkim ludziom na świecie brzmiałaby ona następująco: nigdy nie trać swojego wewnętrznego dziecka.

Od najmłodszych lat chcemy być dorośli. Dziewczynki z fascynacją przymierzają szpilki mamy, nie mogąc się doczekać własnego egzemplarza. Chłopcy marzą o samochodzie jak z katalogu. Wszystko owiane jest magiczną powłoką beztroski i optymizmu. Z biegiem czasu czar pryska, a nas przytłacza codzienność.
Ciągłe stykanie się z komentarzami starszych od nas osób chcących"sprowadzić nas na ziemię" sprawiają, że przestajemy wierzyć w marzenia i czerpać radość z drobnostek.
Odrzucając tą część naszej osobowości, wyrzekamy się szczęścia. Brzmi to jak zdanie z pseudopsychologicznego poradnika, ale taka jest prawda.Często słyszymy, że w pewnym wieku czegoś nie wypada. Rezygnując z rzeczy, na które mamy ochotę, skazujemy się na frustrację.
Jeśli masz ochotę złapać płatek śniegu na język idąc ulicą - zrób to. Jeśli chcesz pokołysać biodrami i przejść tanecznym krokiem po chodniku przy najbardziej ruchliwej ulicy w mieście - nie wahaj się. Boisz się reakcji ludzi, krępuje cię wstyd? Po pierwsze: ludzie zawsze będą patrzeć. Po drugie: oni cię nie znają. Nie dowiesz się, co o tobie myślą, więc nie dopowiadaj własnych historii. Jeśli usłyszysz jakiś negatywny komentarz dotyczący, na przykład, twojej wagi - nie przejmuj się.
Ludzie, którzy cię nie znają, widzą tylko powierzchowność. Nie zdają sobie sprawy z wysiłku, jaki wkładasz w ćwiczenia na siłowni, z czasu poświęconego na przygotowywanie zdrowych posiłków. A ty to wiesz. I bądź z tego dumna.
Lukę niespełnionych pragnień wypełniamy czynami i rzeczami uznanymi społecznie za odpowiednie, a nawet "trendy".
Dziecięca beztroska w wieku dorosłym wcale nie musi oznaczać infantylności i ignorancji. Nie chodzi o to, by zachowywać się tak, jakby brakowało nam przysłowiowej "piątej klepki", ale o to, by pozwolić sobie na spontaniczność i czasem puścić hamulce. A co najważniejsze: nie bać się marzyć.




zdjęcie z ery kamienia łupanego

5 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze napisane :) Gdybym miała wiecznie się spinać i zachowywać się poważnie, chyba bym zwariowała. Beztroska, spontaniczność, śmiech - wszystko to ma na celu poprawienie nam humoru, umilenie dnia, więc wielką szkodą byłoby z tego zrezygnować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie napisane! Przydatna rada <3
    pozdrawiam
    http://typical-writers.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama jestem już dość dorosła ;-) ale ciagle staram się pamietać, żeby w życiu znaleźć elementy zabawy. To prawda, że kiedy mamy 20 i więcej lat, rodzina wysyła nam jednoznaczne sygnały - bądźmy poważni, zachowujmy się statecznie, bo ludzie patrzą, pomyślą, że jesteśmy fiu-bździu. Tymczasem robi się coraz poważniej i już nie pamiętamy, kiedy bolał nas brzuch ze śmiechu. Zdecydowanie odpowiada mi Twoja postawa!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie napisany post :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń