wtorek, 26 maja 2015

feel like 90's

Jestem z siebie dumna.
Dumna, bo odnalazłam się w gąszczu literatury, terminów, zadań. Usystematyzowałam sobie wszystko i osiągnęłam spokój ducha.
Poza tym - oprócz lektur obowiązkowych, czytam właśnie dwie biografie. Taka jestem ambitna! :)








Dodałam opcję obserwowania - jeśli są jacyś chętni - zapraszam :)
You can be my follower if u want.

niedziela, 24 maja 2015

Yerba Mate

Czytając książki, czy oglądając programy podróżnicze, często spotykałam się z Yerba Mate. Co kryje się pod tą tajemniczą nazwą? Ekspertem nie jestem, więc w skrócie opiszę to, czego udało mi się dowiedzieć. Jest to tradycyjny napój paragwajskich Indian powstający w wyniku zaparzenia wysuszonych i zmielonych liści i pączków ostrokrzewu paragwajskiego. Podaje się go w kalebasie, czyli wydrążonej tykwie, a pije przez bombilę, tj. metalową rurkę z sitkiem
Napój ma gasić pragnienie i pobudzać. Podobno posiada więcej kofeiny niż kawa. Znany jest z właściwości leczniczych: zwiększa odporność organizmu, oczyszcza krew z toksyn, redukuje stres i zmęczenie. A także wspomaga odchudzanie.

Nie wiem, ile w tym wszystkim prawdy, ponieważ sprawdzić można to tylko poprzez regularne stosowanie. Ja mam za sobą jeden raz. Wrażenia? Bardzo cierpka zielona herbata. Specyficzny smak, ale myślę, że można do niego przywyknąć, a nawet polubić. Najfajniejszy w tym wszystkim jest rytuał przyrządzania i sposób podania.
Co mnie zaskoczyło, to to, że naczynie z tykwy niesamowicie długo utrzymuje temperaturę (tak, tak, poparzyłam sobie język :D)



Piliście kiedyś? A może jest to dla Was codzienność?

niedziela, 17 maja 2015

mindescape

Jakiś czas temu trafiłam na artykuł w Internecie dotyczący Escape Roomów. Jako że swego czasu grałam w wiele tego typu gier on line, kliknęłam w tytuł, by przeczytać więcej.
W skrócie: chodzi o to, by wydostać się z pokoju (alternatywnie: odnaleźć w nim coś) wykorzystując znalezione przedmioty - które na pierwszy rzut oka wydają się bezużyteczne. Gry wymagają logiki, kreatywności, intensywnej pracy szarych komórek i towarzyszą temu ogromne emocje.
Okazało się, że dzisiaj rynek oferuje nam taką atrakcję również w realnym świecie. Poszperałam chwilę, by znaleźć najbliżej położony lokal. Tym oto sposobem trafiłam do MindEscape w Poznaniu.
Wybraliśmy się tam w czwórkę, a naszym celem było otwarcie sejfu z cennymi dokumentami. Gdy już znaleźliśmy się w pokoju, a zegar ruszył, zabraliśmy się za poszukiwania rzeczy, które mogą nam się przydać do rozwikłania zagadki. Uwierzcie, że nie jest to proste zadanie, biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie na każdym przedmiocie znajdują się kłódki. A kodów brak.

Ostatecznie - odnieśliśmy tryumf i po 60 minutach (no okej, dostaliśmy bonusowe 30 sekund) wykonaliśmy zadanie. A na pamiątkę zrobiliśmy sobie zdjęcie w enigmowej scenerii :)






To świetna alternatywa na spędzenia popołudnia z rodziną czy znajomymi. Z przyjemnością odwiedzę jeszcze jakiś pokój. 
A Wy? Byliście kiedyś w takim miejscu? Jeśli tak - jak wrażenia?





czwartek, 14 maja 2015

new in

Ostatnio wspominałam, że szaleję z ilością zamawianych kosmetyków, ubrań i innych "niezbędnych" przedmiotów. Podzielę się dziś z Wami najnowszymi nabytkami, które wzbogaciły kosmetyczkę, a zubożały portfel.






1) olejek do włosów Marion - z migdałami i dziką różą



2) podkład Revlon Photoready  nr 003 Shell - uzupełnienie zapasów, bo z poprzedniej buteleczki zostało już bardzo niewiele
3) dwa pędzelki do cieni





4) puder prasowany MaxFactor Creme Puff Since 1953 - to moje drugie opakowanie, najbardziej urzeka mnie w nim zapach. Jest dość intensywny i pewnie wielu osobom by przeszkadzał, ale ja go lubię.






5) paletka do konturowania twarzy Sleek.





6) kompaktowy kolega Kabuki, Czuję, że się polubimy.













 A jakie są Wasze najnowsze nabytki?





wtorek, 12 maja 2015

keep smiling

Jeśli miałabym dać uniwersalną radę wszystkim ludziom na świecie brzmiałaby ona następująco: nigdy nie trać swojego wewnętrznego dziecka.

Od najmłodszych lat chcemy być dorośli. Dziewczynki z fascynacją przymierzają szpilki mamy, nie mogąc się doczekać własnego egzemplarza. Chłopcy marzą o samochodzie jak z katalogu. Wszystko owiane jest magiczną powłoką beztroski i optymizmu. Z biegiem czasu czar pryska, a nas przytłacza codzienność.
Ciągłe stykanie się z komentarzami starszych od nas osób chcących"sprowadzić nas na ziemię" sprawiają, że przestajemy wierzyć w marzenia i czerpać radość z drobnostek.
Odrzucając tą część naszej osobowości, wyrzekamy się szczęścia. Brzmi to jak zdanie z pseudopsychologicznego poradnika, ale taka jest prawda.Często słyszymy, że w pewnym wieku czegoś nie wypada. Rezygnując z rzeczy, na które mamy ochotę, skazujemy się na frustrację.
Jeśli masz ochotę złapać płatek śniegu na język idąc ulicą - zrób to. Jeśli chcesz pokołysać biodrami i przejść tanecznym krokiem po chodniku przy najbardziej ruchliwej ulicy w mieście - nie wahaj się. Boisz się reakcji ludzi, krępuje cię wstyd? Po pierwsze: ludzie zawsze będą patrzeć. Po drugie: oni cię nie znają. Nie dowiesz się, co o tobie myślą, więc nie dopowiadaj własnych historii. Jeśli usłyszysz jakiś negatywny komentarz dotyczący, na przykład, twojej wagi - nie przejmuj się.
Ludzie, którzy cię nie znają, widzą tylko powierzchowność. Nie zdają sobie sprawy z wysiłku, jaki wkładasz w ćwiczenia na siłowni, z czasu poświęconego na przygotowywanie zdrowych posiłków. A ty to wiesz. I bądź z tego dumna.
Lukę niespełnionych pragnień wypełniamy czynami i rzeczami uznanymi społecznie za odpowiednie, a nawet "trendy".
Dziecięca beztroska w wieku dorosłym wcale nie musi oznaczać infantylności i ignorancji. Nie chodzi o to, by zachowywać się tak, jakby brakowało nam przysłowiowej "piątej klepki", ale o to, by pozwolić sobie na spontaniczność i czasem puścić hamulce. A co najważniejsze: nie bać się marzyć.




zdjęcie z ery kamienia łupanego

niedziela, 3 maja 2015

majówka

Spędziłam najfajniejszą majówkę w całym swoim życiu. Poza tym - już dawno nie wykorzystałam tak produktywnie czasu wolnego. Grill, ognisko w gronie znajomych, kontenerArt, podróże z prądem i pod prąd (dosłownie, bo połowa ulic w Poznaniu była zamknięta), wystawa World Press Photo, a nawet palmiarnia i ogromne ryby. I mnóstwo innych miejsc i aktywności. Wiele z tych ulotnych momentów uwieczniłam na zdjęciach. Robione iPhonem, więc jakość jest jaka jest.
Tak dziś piszę bez ładu i składu. Czuję to i widzę. Lepiej, jak pokażę co nieco na fotografiach.






hihi, hoho



Powyższe zdjęcia to dzieła naszego rodaka - Kacpra Kowalskiego.






imprezowa brokatowa pirania













Zdjęcie z serii: ja i wielkie ryby


enjoy!