poniedziałkowe przemyślenia

Przez media słowo "feminizm" miało dla mnie pejoratywny wydźwięk. W pewnym momencie swojego życia zdałam sobie jednak sprawę z tego, iż era palenia staników już minęła.
Dla mnie feministka to kobieta, która wie, czego chce i nie boi się po to sięgnąć - wierzy, że może zrobić coś dla siebie, a nie tylko prać, gotować i usługiwać mężczyźnie. Zarówno w życiu, jak i związku, potrafi walczyć o swoje, nie czuje się gorsza. Nie oznacza to jednak, że jest bezwzględna czy bezuczuciowa - wręcz przeciwnie. Bycie feministką nie wyklucza bycia uprzejmą, kochającą. Nie wyklucza też przyjmowania pomocy od facetów. Niemniej jednak, jest to kobieta niezależna, która potrafi zadbać o siebie i innych. Uważam, że jeśli kobieta chce iść do pracy - ma do tego pełne prawo. Nie jestem zwolenniczką modelu: mąż pracuje, a żona opiekuje się domem. Dla mnie feministka to po prostu kobieta znająca swoją wartość. W moim pojęciu tego słowa nie ma krzty nienawiści do mężczyzn.

Czujecie się feministkami? Czym dla Was jest feminizm?












Komentarze

  1. W 100% zgadzam się z Twoim pojęciem nowoczesnej feministki, za którą się uważam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Również mogę się podpisać pod Twoimi słowami, też wyobrażam sobie w ten sposób współczesną feministkę :) Uważam też, że właśnie w ten sposób feministki powinny się zachowywać, bo to, co obecnie momentami się dzieje jest jak dla mnie popadaniem w skrajność i nie ma nic z feminizmem wspólnego. To dlatego feministki często postrzegane są w negatywny sposób, jednak nie przeszkadza mi to w byciu feministką właśnie w tym przedstawionym przez Ciebie wydaniu :) Czyli pewną siebie i niezależną kobietą, która nie boi się sięgać po to, co jej się należy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m