dacquoise orzechowe

Rzadko kiedy dwa razy robię to samo ciasto. Jest ich na świecie tyle, że aż szkoda nie wypróbować! Tym razem skorzystałam z przepisu zamieszczonego w lidlowskiej książce kucharskiej - Pascal kontra Okrasa i w moich śmiesznych bamboszkach przygotowałam daquoise orzechowe.


Składniki: 
120 g orzechów włoskich
75 g mielonych płatków migdałów
150 g cukru pudru
130 g cukru
2 jajka
5 białek
170 g masła
250 ml mleka
25 g mąki
30 g skrobi ziemniaczanej
sól świeżo mielona









Zanim zaczniemy:

Nagrzewamy piekarnik do 150 stopni Celsjusza (w przepisie było góra-dół, ja włączyłam termoobieg). 2 formy do tarty smarujemy masłem i wykładamy papierem pergaminowym. Na moje nieszczęście posiadam tylko jedną okrągłą formę i jest to tortownica, więc musiałam piec na dwa razy. :(


(wyłożenie blachy papierem pierwsza klasa!)


Ciasto:

5 białek ubijamy na sztywno (ze szczyptą soli). W trakcie ubijania dodajemy 2 łyżki cukru. W osobnej misce mieszamy cukier puder (zostawiamy odrobinę do dekoracji), mąkę, 50 g zmielonych orzechów włoskich(moje były potłuczone tłuczkiem, dopiero przy migdałach przypomniałam sobie o mikserze) i mielone migdały. Do suchych składników dodajemy ubite białka i delikatnie mieszamy aż do połączenia składników. Masę przekładamy do 2 foremek, wyrównujemy wierzch i wkładamy na 40 minut do piekarnika (przy termoobiegu trwało to u mnie jakieś 25-30 minut). Upieczone ciasto studzimy i wyciągamy z foremek.







Krem:

Mleko gotujemy. 1 żółtko i 1 całe jajko ubijamy, dodając resztę cukru (2 łyżki do karmelizowania orzechów [które mi nie wyszło...]). Stale mieszając, dodajemy mąkę ziemniaczaną. Wlewamy ugotowane mleko i mieszamy, aż składniki się połączą. Krem przelewamy z powrotem do garnka. Całość gotujemy, mieszając, aż zacznie wrzeć, a następnie przekładamy zawartość garnka do miski, dodając 30g masła. Mieszamy ponownie i odstawiamy.




Orzechy:

Na patelnię wsypujemy 2 łyżki cukru i dodajemy 1 łyżkę wody. Poczekamy, aż karmel zacznie robić się złoty (w tym momencie wymiękłam). Wrzucamy 20g posiekanych orzechów i całość chwilę gotujemy. Zdejmujemy orzechy z patelni i odstawiamy. Resztę orzechów włoskich prażymy na suchej patelni (to zrobiłam!), a następnie siekamy. Gdy krem lekko przestygnie, miksujemy go na wolnych obrotach i dodajemy do niego resztę miękkiego masła oraz uprażone orzechy. Jeden z blatów kładziemy na talerzu. Za pomocą rękawa cukierniczego (u mnie: łyżka) tworzymy na nim rozetki z kremu (w mojej wersji: rozsmarować w miarę równo) i wkładamy na chwilę do lodówki, by krem się ściął. Następnie układamy na wierzchu drugi blat, posypujemy cukrem pudrem i dekorujemy pozostałym kremem oraz karmelizowanymi orzechami (ja ograniczyłam się do cukru pudru, z wiadomych powodów).






Opinia końcowa: ciasto warte było spędzenia 2 h w kuchni. 




Komentarze

  1. Mniaam wygląda pysznie, uwielbiam orzechy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszności, też muszę coś takiego upiec :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post i śliczne zdjęcia! . .
    Obs za obs? (Ja już,napisz u mnie)
    Chce też zrobić z kimś konkurs fotograficzny i szukam osób,może chciałabyś? Napisz u mnie na blogu
    Zapraszam do mnie (nowa nazwa bloga)
    Będzie mi miło, jeżeli zostawisz po sobie ślad :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Instagram - @simplylife_m