poniedziałek, 30 marca 2015

Free time

Wirowanie między pracą a uczelnią nie jest wcale takie złe. Gorzej, gdy ze zmęczenia człowiek nie słyszy budzika a każdy nerw, każda komórka i każdy milimetr sześcienny ciała krzyczy "odpocząć!".
Nie mogę się doczekać czwartku, godziny 16:30 kiedy to skończę pracę, a przede mną pojawi się perspektywa czterech dni wolnego - bez presji czasu, natłoku obowiązków i miliona spraw do załatwienia. Rzadko się to zdarza, dlatego na samą myśl moją twarz rozjaśnia ogromny uśmiech.

Niezwykle ważne jest, by w tej szalonej codzienności znaleźć czas, kiedy możemy się odprężyć, zrobić coś dla siebie, nie myśleć o niczym, albo - wręcz przeciwnie - myśleć o tym, o czym chcemy akurat pomyśleć, a nie o tym, o czym myśleć musimy. 

W zależności od tego, czy dysponuję krótką jednostką czasową w postaci godziny czy też dłuższym okresem "wolności" - inaczej się odprężam.

Jeśli chodzi o spędzanie czasu w domu - przeważnie są to wieczory po pracy, kiedy akurat nie mam mnóstwa nauki - nieodzownym elementem jest kąpiel z uwzględnieniem wszystkich olejków, balsamów, maseczek i innych cud-kosmetyków oraz włożenie mięciutkiego szlafroka. Sporo wolnych chwil spędzam na czytaniu książek/magazynów. Jeśli o te drugi chodzi - najczęściej Elle i Charaktery. O książkach będzie odrębny post, bo mam w tym roku ambitny plan. :):) Od pewnego czasu oprócz czytania doszło też pisanie - tutaj, na blogu. Sprawia mi to ogromną frajdę.
Wspaniałym dodatkiem jest też kubek pysznej herbaty (czerwona lub czarna) lub kakao.
Gdy mam dłuższą chwilę, włączam film lub kilka odcinków jakiegoś serialu, szykuję ogromną miskę popcornu i zapominam o całym świecie.
Zdarzają mi się chwile, gdy zamykam się w kuchni i produkuję różnorodne przekąski (potrawami tego nazwać nie można) albo.. wyrzucam wszystko z szaf/szafek (czyt. samo wypada) i układam - być może to dziwne, ale nie traktuję tego jak przykry obowiązek, tylko jako coś fajnego.









Duży procent czasu wolnego spędzam z dala od cywilizacji - na "dzikiej plaży", gdzie nie ma praktycznie nikogo, w domku w środku lasu, na ogrodzie otoczonym ze wszystkich stron wysokim bzem i drzewami czy też spacerując wśród pól. Uwielbiam, gdy otaczają mnie dźwięki przyrody (choć wieczorem bywa strasznie). Ale fascynuje mnie też kultura i rozrywki miejskie - często chodzę do kina, planuję też częściej odwiedzać teatr i brać udział w różnych wystawach. 
Staram się nie zaniedbywać przyjaciół i spędzać z nimi czas - czasem są to zwykłe ploty przy kawie, innym razem coś bardziej wymyślnego. Poza tym - zdarza mi się chodzić na siłownię ("zdarza mi się" - bo systematycznością w tym temacie nie grzeszę) i na imprezy. No i oczywiście lubię jeść pyszne rzeczy (ostatnio miałam szczęście skonsumować najwspanialszą sałatkę z grillowanym kurczakiem w moim życiu!). 







Jeśli mam sporo wolnego czasu staram się znaleźć gdzieś dalej niż w promieniu 50 km. Tyle pięknych miejsc chciałabym jeszcze odwiedzić... 

A Wy jak spędzacie wolny czas?


wtorek, 24 marca 2015

Dlaczego nic mi się nie udaje?

Czy zadaliście sobie kiedykolwiek pytanie z tematu, tj. "Dlaczego nic mi się nie udaje?"
Jeśli tak - czytajcie dalej.

Często planujemy coś, z czego rezygnujemy z biegiem czas, ponieważ stwierdzamy, że i tak się nie uda. Rola pesymistycznego postrzegania świata ma tutaj duże znaczenie, jednak uważam, że głównym powodem naszych porażek jest wpływ otoczenia. Spróbujcie sobie przypomnieć choć kilka sytuacji, kiedy ktoś z waszego środowiska wypowiedział się w negatywny sposób na temat celu, jaki sobie postawiliście, skrytykował was tudzież wyśmiał. Pewnie nietrudno o taką sytuację, prawda?

Ciągłe podcinanie skrzydeł z pewnością nie przybliża nas do pofrunięcia. Nie możemy zatem pozwolić, by tak się działo.

Można by rzec: łatwo mówić, ale jak to zrobić? Słowo klucz: selekcja (i wcale nie chodzi o to, żeby ciągle pamiętać moment, kiedy nie zostaliśmy wpuszczeni do jakiegoś klubu ze względu na nieodpowiedni strój). Mamy to szczęście, że możemy decydować, z kim chcemy się przyjaźnić lub też zwyczajnie "kumplować". Wcale nie musimy przebywać w towarzystwie osób, które wysysają z nas dobrą energię poprzez nieustanne narzekanie. Nie musimy przyjaźnić się z zawistnymi ludźmi, którzy nie potrafią cieszyć się z naszego sukcesu. Nie musimy też słuchać ironicznych komentarzy na temat tego, że znowu jesteśmy na diecie, która i tak na pewno będzie bezskuteczna i namów, że lepiej wybrać się na kebab lub pizzę (na podwójnym cieście!)

Korzystajmy z tego przywileju - otaczajmy się ludźmi wartościowymi, którzy dobrze nam życzą, wspierają nas, z którymi naprawdę się lubimy i wzajemnie szanujemy. Ktoś mówi Ci, że musisz się zmienić, bo odstajesz od grupy? Zamiast zmieniać siebie - zmień grupę.

Należy także pamiętać o spędzaniu czasu (kiedyś przeczytałam ciekawe określenie "czasu wysokiej jakości") z samym sobą - i nie chodzi tu o siedzenie kilku godzin przed komputerem i oglądanie filmików na youtube, ale chociażby poczytanie książki, spacer, siłownia - wtedy możemy racjonalnie pomyśleć o tym, jacy tak naprawdę jesteśmy, czego oczekujemy od życia, co rzeczywiście sprawia nam przyjemność, a nie jest narzucone przez środowisko . Jedyną osobą, od której nie uciekniemy jesteśmy my sami - warto byłoby się poznać i polubić :)

Na koniec powiem tylko, że zdrowa dawka egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a także
zacytuję mądre słowa wypowiedziane podczas wykładu TEDx

 "Człowiek rozwija się tylko wtedy,
kiedy wykracza poza swoją granicę komfortu"



piątek, 13 marca 2015

movies

Ostatnio, jako że miałam więcej wolnego czasu (koniec sesji, hurra!), oglądałam sporo filmów. Zarówno w kinie jak i zaciszu domowym. Nie będę oszukiwać - nie znam się na aktorach czy reżyserach, ale mogę powiedzieć, czy film mi się podobał, czy też nie. I jest to jak najbardziej subiektywna opinia, bo wiadomo - dla każdego coś innego.

Kilka słów o różnych produkcjach:

Focus - fabuła jest niewiadomą od początku do końca - traktuje o przeróżnych intrygach i złodziejaszkowaniu (twórczość własna). Podczas oglądania cały czas zastanawiałam się, co jest prawdą, a co kłamstwem. Dodatkowo - po obejrzeniu zwiastuna sądziłam, że dokładnie wiem, co po kolei się wydarzy. Jakże się myliłam. W skrócie: bardzo zaskakujący film.


Warsaw by night  - nie wiem, co powiedzieć na ten temat. Mam mieszane uczucia - nie wiem, czy mi się podobał, ale raczej jestem skłonna powiedzieć, że nie. Cztery niedokończone historie - ich zakończenie pozostaje w domyśle odbiorcy. Niby zamysł fajny, a jednak się wynudziłam. Nie chodzi o to, że jestem uprzedzona do polskiej kinematografii, wręcz przeciwnie - uwielbiam filmy z lat '80 i '90, ale ten nie do końca był w moim guście.



Gra tajemnic - Enigma, zagadki,tajemnice, szyfry i oczekiwanie, czy się uda, jak bohater poradzi sobie z przeciwnościami. Jak dla mnie świetny - bez zbędnych komentarzy.



50 twarzy Greya - a co mi tam, przyznam się - byłam w kinie na tej gorącej premierze 2015 roku! Wrażenie? Totalne rozczarowanie. To, co oglądałam, było dla mnie komiczne. Odtwórca roli Christiana zdecydowanie się nie sprawdził.



To chyba na tyle. A Wy? Oglądaliście ostatnio coś godnego polecenia?

Kinomaniaczka M

piątek, 6 marca 2015

you're lips are movin'

Uwielbiam szminki! Jestem zdecydowaną fanką mocnych kolorów - zarówno na dzień jak i na wieczorne wyjścia. Jeśli decyduję się na zaznaczenie warg intensywną barwą, rezygnuję z mocnego podkreślania oka. Co za dużo to niezdrowo!

Poniżej możecie zobaczyć, co noszą moje usta. 

Intensywna fuksja po lewej i wiśnia po prawej. 


Czerwień, czyli mój zdecydowany #1




Noszę się też bardziej dziewczęco i delikatnie. (Wbrew pozorom - są to dwa różne kolory ;))
Szminka po prawej ma cieplejszy odcień, bardziej... łososiowy


Należy pamiętać, że aby szminka zdobiła twarz, a nie ją szpeciła, trzeba odpowiednio zadbać o usta.
Polecam starą, sprawdzoną domową metodę na zmiękczenie warg i pozbycie się skórek, czyli: peeling przy użyciu cukru, a następnie dobre nawilżenie.


Kolorowe całusy
M



wtorek, 3 marca 2015

Be organised!

Jak to jest, że niektórzy są w stanie zrobić zakupy, posprzątać w domu, iść na siłownię, spotkać się z kilkoma potencjalnymi klientami, a inni w tym samym czasie nie zrobią praktycznie nic? Kluczem do sukcesu jest odpowiednia organizacja czasu. Banalne, prawda? Problem w tym, że nie wszyscy to potrafią.

Każda osoba na świecie ma do dyspozycji 24 godziny dziennie. Dla dziecka z podstawówki będzie to ogrom czasu, ale dla osób, które mają na głowie pracę, studia, partnera i jeszcze chcieliby znaleźć czas na realizację swoich zainteresowań jest to naprawdę niewiele.
Gdy rozpoczęłam pracę w pełnym wymiarze godzin i jednocześnie studia w trybie niestacjonarnym, zaczęło brakować mi dnia. Setki stron do przeczytania, coraz więcej obowiązków w pracy, poza tym chłopak, przyjaciele, obowiązki domowe. Wiedziałam, że jeśli raz wymknie mi się wszystko spod kontroli, trudno będzie ją przywrócić. 

Co zrobić, by nie zwariować pod natłokiem spraw i znaleźć czas na wszystko?



1. Zaprzyjaźnij się z notesem/kalendarzem. A najlepiej jednym i drugim. :)
Pamięć nie jest niezawodna. Zapisuj wszystko, co przyjdzie Ci do głowy oraz wszystkie umówione terminy. Ważne, żeby notatki były schludne, by bez problemu się w nich odnaleźć.

2. Lista zakupów. Warto stworzyć sobie listę zakupów, mieć ją zawsze przy sobie i aktualizować na bieżąco - widzisz, że skończyła się mąka? Dopisz to do listy. Ojej, zmywacza też brakuje? - wiesz, co z tym zrobić!

3. Lista obowiązków. Dobre na przykład w pracy. "Na dzień dobry" masz wiele do zrobienia, a dodatkowo w ciągu dnia pojawiają się kolejne obowiązki. Warto poświęcić chwilę każdego ranka na przygotowanie listy rzeczy, które musimy zrobić.

4. Plany przyszłościowe. Chcesz kupić samochód albo pojechać na wakacje? To wiąże się z kosztami, więc trzeba wypełnić świnkę skarbonkę po brzegi... Nic prostszego!
Podstawową jest obiektywne spojrzenie na to, ile jesteśmy w stanie zaoszczędzić np. miesięcznie. Żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, warto zapisywać wydatki z wyprzedzeniem.
(polecam zrobić tabelkę w excellu, która automatycznie podliczy, ile pieniędzy potrzebujemy i ile nam zostanie). Rozpisując wszystko (oczywiście ogólnie, tj. np: zakupy spożywcze ** zł/tygodniowo zamiast: chleb 2,50 zł, 6 bułek 3,00zł) zyskujemy świadomość, na co tak naprawdę wydajemy pieniądze.
Dla posiadaczy smartfonów polecam aplikację money zoom, która pozwala nam na określenie limitu na dany miesiąc. Ma to sens jednak tylko wtedy, gdy faktycznie wpisujemy tam każdą wydaną kwotę, nawet jeśli to jest 98 gr.
Kolejną ważną sprawą jest wyznaczenie daty końcowej, czyli takiej, w której chcielibyśmy dany cel osiągnąć.
Złota zasada oszczędzania, zaobserwowana na własnym przykładzie: zbierając pieniądze na coś droższego, funduj sobie co jakiś czas tańsze przyjemności - niezwykle ułatwia to wytrwanie do deadline'u. 


5. Mierz siły na zamiary, czyli małymi krokami do celu.
Wyobraź sobie: za tydzień kolokwium, a materiału do przyswojenia jest 200 stron. Usiądź spokojnie i pomyśl: ile wiedzy rzeczywiście jesteś w stanie przyswoić jednego wieczoru? Z pewnością nie wszystko. Podzielenie materiału na mniejsze partie i systematyczna nauka wspaniale się spisują, a co najważniejsze, eliminują poziom stresu na kilka godzin przed sprawdzeniem naszej wiedzy.


Nie ma sensu zaśmiecać sobie głowy zbędnymi informacjami - im więcej staramy się zapamiętać, tym większy chaos panuje w naszym umyśle, a kłębiące się myśli i obawa, że o czymś zapomnimy, sprawiają, że jesteśmy niespokojni. Gdy stajemy się niespokojni, trudniej nam się skoncentrować, a gdy trudniej się skoncentrować to.... Tak można by wymieniać w nieskończoność. Dlatego tak dużą wagę przywiązuję do tego, by wszystko notować. Czysta głowa gwarantuje świeże spojrzenia na czyhające na nas problemy. 

Bądź zorganizowana, a znajdziesz czas na przyjemności i przede wszystkim - myśl "czy o czymś zapomniałam?" nie będzie ci przeszkadzać w czerpaniu z nich radości. 


M